Drukuj
Odpustowa Uroczystość
ks. Wiesław Żmija   
wtorek, 23, październik 2018 13:33

4 października w Uroczystość św. Franciszka z Asyżu przeżywaliśmy w naszej Parafii uroczystość odpustową. Są takie dni w roku, w które mała społeczność - nazywana Parafią - świętuje.
 JPP7785Znakiem tego swiętowania były choćby poczty sztandarowe, uroczystszy wystrój świątyni, mozliwość uzyskania odpustu zupełnego.
Gościem szczególnym tegoreocznego odpustu był ks. bp Piotr Skucha, który przewodniczył liturgii, powiedział homilię oraz udzielił Bierzmowania naszej młodzieży. Koncelebransami byli: ks. prał. Piotr Noga, oraz oficjał Sądu Biskupiego - ks. dr Robert Piega. W miarę parafialnych możliwości pojawili się także księża z dekanatu z dziekanem - ks. kan. Włodzimierzem Sękiem - na czele.

Podczas uroczystości odpustowej grupa naszej młodzieży, po stosownym przygotowaniu, przyjęła Sakrament Bierzmowania. Była to 16-to osobowa grupa młodych ludzi (z nich dwie były spoza parafii na prośbę swych proboszczów). W drodze do dzisiejszej uroczystości towarzyszył im ks. Tomasz Karaś, dzieląc się wiarą z młodymi ludźmi, odpowiadając na ich pytania, stawiając im także konieczne wymagania.

Poniżej zamieszczamy piękne słowa rodziców, w których zawarli prośbę o udzielenie ich dzieciom Sakramentu Bierzmowania.
Ekscelencjo,
Gdyby nie Duch Święty,  nie byłoby Kościoła.
Bez Niego - Ewangelia o Zbawieniu pozostałaby na zawsze tajemnicą oszołomionych Nią,                       
      ale jeszcze bardziej bezradnych                                                                           
           i pełnych lęku świadków Jezusa, Apostołów.
I zapewne umarłaby wraz z nimi...
Przed laty - jako rodzice prosiliśmy Kościół o chrzest naszych dzieci. Aby miały Życie.
Aby otrzymały nieskończenie więcej niż my sami możemy im dać.
Potem zadbaliśmy, by - ilekroć zechcą - mogły wracać do Chrystusa sakramentem pojednania   i karmić się Nim w Eucharystii...
Mógłbym powiedzieć, ze...realnie "DNA" naszych dorastających dzieci, to Mama, Tato i...Chrystus
Teraz, kiedy coraz bardziej doświadczamy, ze nasze dzieci   nie do końca należą do nas -  chcemy by na zawsze należały do Chrystusa.                                                               
Aby Mu nie zginęły, aby się Go nie wyrzekły.                                                                     
      Bo chcemy  przez Niego z Nim i w Nim                                                                
          odnaleźć je w wieczności ....
Trzeba nam się modlić, aby - gdy życie "zweryfikuje" ich chrześcijańską dojrzałość - nie brakło im odwagi,
a może nawet męstwa,
rozumu, a nawet mądrości                                                                                        
i wiary, co daje nadzieję                                                                                                         
i takiej bojaźni Bożej co nie jest z lęku ale z jest Miłości.

Niewiele wiemy o przyszłości naszych dzieci
Ale też  nie możemy - jako Kościół - dać im niczego lepszego,
jak Ducha który daje  ŻYCIE  na wszystkie nasze małe ziemskie obumierania.
On jest Miłością.
W Nim będą bezpieczne

 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej, zobacz naszą politykę prywatności.

Akceptuję ciasteczka (cookies) na tej stronie

EU Cookie Directive Module Information